Warto przeczytać
Zgierz stara się starzeć w błyskawiczny sposób
Jest nas coraz mniej. Można by powiedzieć, że Zgierz stara się starzeć w błyskawiczny sposób. Nie dość, że potomstwo miewamy coraz później i coraz rzadziej, to niespecjalnie bierzemy pod rozwagę myśl, aby pozostawać nad Wisłą. Wybieramy otwarte granice. Dziś po studiach, ku zaskoczeniu rodziców, nie pakujemy sę w kłopoty, ale do emigracji. Z roku na rok ubywa zgierzan – wynika z danych statystycznych Wydziału Spraw Obywatelskich UMZ. Wszechobecność reklam emigracji: praca w Dublinie dla murarza, praca w Londynie dla ślusarza. Obniżki tanich linii lotniczych- bilet lotniczy kosztujący: -1 zł (słownie: minus jeden złotych). Oddajemy po raz ostatni indeksy, odbieramy dyplomy, resetujemy kontakty z przyjaciółmi z podstawówki i studiów. Wyruszamy. Nasze konta bankowe mają się coraz lepiej. Jedynie co przeszkadza to rozłąka. Warszawskie lotnisko. Na emigrantów czekają w napięciu tłumy rodzin, maluchy biegają między mamami, słychać powtarzające się nieustannie pytanie: kiedy przyleci tata?. Prezenty na powitanie, mieszają się z łzami i uściskami radości. Już za dwanaście miesięcy, jak co roku, będziemy dokonywać podsumowań. Obawiam się, że statystyki okażą się bezlitosne. Sadystycznie zgierskie statystyki, pokażą, że tych którzy mogą powiedzieć, że mieszkają w Zgierzu będzie mniej.
Żeby żaba dorosła zanim zdechnie, czyli kilka słów o lokalnej kulturze
Włoski anatom i fizjolog- Galvani, odkrył, że martwe ciało żaby zaczyna się ruszać pod wpływem prądu. Nie znaczy to jednak, że żaba żyje. Dofinansowywanie lokalnej kultury przez samorządy, jest po prostu dbaniem o to, żeby żaba dorosła, zanim zdechnie, doczekała się żywotnego potomstwa. Innymi słowy- przyszłość i żywotność żab – czyli nasza lokalna kultura zależy od pomysłowości i skłonności do ryzyka samych twórców, i tych którzy zechcą w nią zainwestować.
Samorządy powinny, obok prywatnych sponsorów, wspierać kulturę. Oczywiście rozdzielanie pieniędzy jest bardzo trudne, bo wymaga sprawiedliwego sędziego, o którego u nas bardzo trudno. Jednak bez współfinansowania przez samorządy, nasza kultura lokalna nie przeżyje. Włodarze powołują się na nią, gdy jest im to na rękę, ale przecież mają wobec niej także powinności. W naszych społecznościach lokalnych musi istnieć polityka kulturalna, za którą powinny iść fundusze.
Na szczęście coraz częściej animatorzy kultury, przekonują się, że za własne lub sponsorskie pieniądze powstają ciekawsze wydarzenia kulturalne, bo po pierwsze muszą się liczyć z odbiorcą, a po drugie- powstają one szybciej i taniej.
Kino(kom)pleksy
Szczególnie gdy przychodzi weekend dotkliwie odczuwam brak kina w naszym mieście. Na temat przyczyn zamknięcia kina „Luna” krążą między mieszkańcami powtarzane plotki, a w każdej z nich- jak w każdej plotce- jest źdźbło prawdy.
Czyżby nasze małe kino padło z tego powodu, iż spragnieni nowości widzowie- zgierzanie wolą pojechać do Łodzi, często łącząc wizytę w multipleksie z zakupami w centrum handlowym?.
Czyżby bezduszne, stalowo- szklane, pachnące popcornem mulipleksy miały wykończyć nasze mniejsze kino?.
Może sposobem na przetrwanie zgierskiego kina jest znalezienie własnej niższy- np. poprzez tworzenie klubów dyskusyjnych, przeglądów filmowych, organizowanie wieczorków filmowych.
Wszystko to po to, aby związać, czyli na trwałe przywiązać widza do siebie.
Może warto poświęcić trochę czasu, energii i pokazać, że nasze zgierskie kino, jest bardzo fajnym, kameralnym kinem. Może warto skusić zgierzan swoim repertuarem na aktualizowanej stronie kina, może warto wprowadzić niedzielne popołudnia dla najmłodszych, może warto wprowadzić większe zniżki dla uczniów i studentów.
Bo nie wystarczy nafaszerować sali kinowej najnowocześniejszą elektroniką, nie wystarczą też kosmiczne fotele. Nam widzom potrzeba atmosfery, przy której o pewnych sprawach się zapomina.




